Dawno, dawno temu bo już ponad miesiąc temu Xann postawił pół forum na nogi PiO tematem “Konie ery dmozów,wiki i RSS“. Kilka osób płakało, że im dość dużo poleciało domen. Inni mówili, że wszystko jest “ok”. U mnie również nic ciekawego się nie działo.
Drugie uderzenie nastąpiło jakieś 15 dni temu. Pani Ewa działa. Dla mnie temat i wypowiedź śmieszna. Jak to kolega STWOR wyliczył na swoim blogu w tym poście, walka w takim tempie ze spamem zajęła by jej tylko 17,857 lat. Może krócej jeżeli przyśpieszy tempo wykrywania spamu oraz może ew. zatrudni jakaś spec grupę do wykrywania spamu.
Temat ten uważałem za wyczerpany i w prawie żadnym stopniu nie dotyczący mnie. Co chwilę żalili się znajomi i inne osoby na forum jak leciały im setki domen ze spamami. Leciały stare, młode spamy (na szczęście nie moje i niech tak zostanie). Jedni płakali inni na miejsce starych bez zastanowienia stawiali nowe. Inni natomiast testowali cudowne techniki jak uchronić się przed banem w google. Tak jak np. coolmanone z PiO w tym temacie. Niestety temat został zamknięty, a kolega skończył swoje nowości na obiecankach i nie opublikował żadnego sposóbu jak się uchronić przed bananem (może nic ciekawego nie miał :)). Temat ucichł.
Jak to zawsze bywa była to cisza przed burzą. Wczoraj na oficjalnym blogu GOOGLE POLSKA pan Kaspar Szymański opublikował (jak tak to można nazwać ;p) post pt. “Zgłaszanie spamu“. I zaczęła sie kolejna burza. Jedni radzą chować stopki na PiO, inni tylko się z tego śmieją. Jak to w Polsce pewnie jest już duża grupa wolontariuszy zgłaszających spam ( w kupie siła). Jak to traktować i interpretować? Na pewno będzie się coraz trudniej żyło ze spamu, ale także takie małe domowe spamiki na pewno się ostoją. Nie wierze, żeby pracownicy guugla napisali cudowny skrypt wykrywania spamu. Na pewno coś będzie, ale to będzie banowało tylko pobieżnie, te najbardziej rzucające sie w oczy i nie różniące się od reszty.
Druga ciekawa sprawa jaką poruszył pan Kaspar to wymiana linkami pomiędzy stronami oraz sprzedawanie linków. O ile pierwsza sprawa jest wg. mnie prawie nie wykonalne. Musieliby za wymianę wywalić ponad połowę stron z indeksu. No i oczywiście problem przypadkowych wymian. Jak udowodnić komuś, że wymienia się linkami w celu poprawy swojej pozycji w serpach. Jeżeli chodzi natomiast o płatne linki. Z tym również może być trudno. Jedyna myśl, która mi przychodzi do głowy to aukcje z allegro i banowanie stron, którzy właściciele sprzedają tam linki.
Jakie jest rozwiązanie tego naszego “seowego” problemu? Proste! Wartościowe i tematyczne strony i nie przejmować się.
Podsumowując mój bełkot to gougle ma dwa wyjścia. Zmienić dość poważnie algorytm albo walczyć z wiatrakami. Na razie przypomina to walkę. Pożyjemy zobaczymy.
P.S. Zgodnie z zaleceniami gougla wszystkie linki w tym poście posiadają atrybut rel=”nofollow”.

Skomentuj